![]() |
| Tomek w swojej sypialni, pełnej szafek wyklejonych wspomnieniami. Po lewej, na zdjęciu mniej więcej po środku- Ciamajda, Fatma i moja. |
wtorek, 26 listopada 2019
Tomek B.- addendum :)
niedziela, 3 listopada 2019
Zlot Fanów Duran Duran- Sokołowsko 2019
W tym roku zlot miał być jakoś u mnie na Dolnym, ale to nie tak do końca było wiadomo. Mieliśmy do wyboru albo cudowne Rudawy Janowickie, albo "krzyżackie" miasto Toruń. Nigdy nie byłam, więc nie wiem co tam takiego krzyżackiego, ale może kiedyś przy okazji jakiegoś zlotu zaliczę i te piękne okolice. Yas jako nasza kronikarka twierdzi, że my już tam w okolicy byliśmy, ale ja nie pamiętam kiedy. Musiałabym ogarnąć na mapie, który zlot był niedaleko Torunia i dlaczego my tam nie zajechaliśmy? Póki co, nie mam czasu. Posta piszę.
czwartek, 17 października 2019
Rudy, jesienny kot... Bemol.
W poniedziałek był piękny, jesienny dzień. Temperatura 25 stopni, lekki wiaterek, zero chmurek. Cudny dzień pełen żółci, czerwieni i rudości. W niedzielę były wybory do sejmu i senatu. Wygrał PIS, chociaż nie do końca, ale nie będę o tym pisać, bo to rozległy temat na osobny post. Dzisiaj napiszę o naszym Bemolu, kocurze w kolorach jesieni, który właśnie tego pięknego dnia odszedł za Tęczowy Most i już nie wróci.
O Bemolu pisałam już kiedyś tutaj https://boxfullofhoney.blogspot.com/2016/02/koty-trzy.html?spref=fb&fbclid=IwAR3vro8_lCeX0YybeCg0-aI1K4AtQC967_kqvNWgLvwpM4UdGYebU8Ciecc
Wtedy był jeszcze pełnym werwy, dużym i zadowolonym kocurem, naprawdę urodziwym, o wielkich ślepiach i złotym futerku.
Bemol zwany przez nas Rudym po prostu, specjalnie nie zwracał na nas uwagi. Lubił pospać i pojeść, jak większość kocurów. Trafił do nas jako już zupełnie dojrzały osobnik, więc zabawy nie były mu w głowie. Bawił się raz, może dwa odkąd sięgam pamięcią. To po prostu nie były jego klimaty.Nigdy tez nic nie upolował. Od tego były kocie dziewczyny.
niedziela, 29 września 2019
Raz, dwa, trzy suweren patrzy.
Dzisiaj będzie politycznie, chociaż tak naprawdę nawet nie wiem od czego zacząć, bo syfu w ciągu tych ostatnich 4 lat było tak wiele, że obawiam się mocno o długość tego posta. Ale postaram się podsumować co ważniejsze wydarzenia, a zacznę od końca i od swojego podwórka czyli DS.
Kandydatem do sejmu RP z ramienia PIS z miasta Wałbrzych jest niejaki pan Dworczyk. Kolega Warszawiak, z imienia kolejny Misio, przywieziony do nas w teczce za zasługi, usytuowany na miejscu pierwszym pisowskiej listy. Cała trasa pomiędzy Swidnicą, a Wałbrzychem wylepiona facjatą tejże persony, w towarzystwie innych zasłużonych, świadomych praw i obowiązków, uczciwych i wypindrowanych na fociach aparatczyków PIS-u. Wszyscy gładolicy, nażelowani i uśmiechnięci z dystansem, bo co ludzie powiedzą, jak będą gęby szczerzyć w szczerym uśmiechu do suwerena? Prawdziwa promenada, a właściwie dworczykada.
środa, 18 września 2019
Deliciosa Barcelona
Barcelona była przez nas już odkładana od jakiegoś czasu, aż któregoś pięknego dnia zajrzałam sobie na loty nie do samej Barcelony, ale do oddalonej o około 100 kilometrów Girony. I proszę bardzo - bilety są ogólnie dostępne i na dodatek w przyzwoitej cenie. Szybka decyzja i jeszcze konsultacja z Puszaszkami, czy chcą? I klamka zapadła. Lot zaklepany na końcówkę maja, zarezerwowany samochód, bo stwierdziliśmy, że to będzie dla nas najwygodniejsza opcja. Zostały noclegi- pierwsza noc w hostelu- trudno. Kolejna w jakiejś miejscowości o kilkanaście kilometrów od samej Barcy, potem 3 noclegi u Enrique z Airbnb, też w okolicach Barcelony, a już 2 ostatnie w Gironie. 7 dni w Katalonii. Cudownie!
niedziela, 18 sierpnia 2019
MIdge Ure live- Bolesławiec 16.08.2019
niedziela, 7 lipca 2019
Aladdin.
W roku 1992 po obejrzeniu wersji rysunkowej wytwórni Disneya byłam zachwycona (a byłam już wtedy dorosłą osobą, co w ogóle nie miało najmniejszego znaczenia). Bajka po prostu bardzo mi się podobała. Była zabawna i wzruszająca, chwilami straszna i wszystko tam się mogło wydarzyć. No i te fantastyczne piosenki!!!Działo się! To pierwsza produkcja Disneya od lat, która tak bardzo mi się spodobała. Oczywiście wcześniejsza "Mała Syrenka" też dała radę, ale Aladdin całkowicie Syrenkę pozamiatał.
środa, 22 maja 2019
Wożąc panią Daisy, czyli podwójne widzenie.
Swoją drogą, bardzo film pt. "Wożąc panią Daisy" lubię i polecam zdecydowanie, ale o tym może innym razem.
Dzisiaj o podwójnym widzeniu i nie mam tu na myśli zwiastowania aniołów, Jezusa brodziatego czy matki jego, ale o uszkodzeniu nerwu odwodzącego oka lewego.
W niedzielę Wielkanocną wieczorem zauważyłam, że coś niedobrego dzieje się z moim widzeniem i mam wszystko podwójne, co mocno mnie poirytowało, ale w ciągu dnia piłam jakieś wino, byłam zmęczona i pomyślałam, że do rana pewnie mi przejdzie. Rano mieliśmy jechać z Mariem do Czeskiego Nachodu zobaczyć tamtejszy zamek i o ile w mieszkaniu widziałam w miarę przyzwoicie, to w samochodzie na trasie miałam przed oczami dwie drogi oddalone od siebie o kilka metrów, podwójne samochody i generalnie jakaś tragedia i lipa po całości. Nie miałam ani zawrotów głowy ani nudności, ani oczopląsu tak jak w przypadku błędnika, który lata temu dał mi do wiwatu, więc ten pomysł odrzuciłam od razu. Pomyślałam, że mam na pewno coś z oczami, a głównym podejrzanym było oko lewe.
niedziela, 24 marca 2019
Ciemno, prawie noc. Film nie taki straszny, jak go malują.
wtorek, 5 marca 2019
6X6=66, czyli przyjemny zapach siarki.
wtorek, 26 lutego 2019
Mark Hollis 1955- 2019. Wiosna juz nigdy nie będzie taka sama.
Nie wiem jak ten temat w ogóle ogarnąć. Talk Talk i Mark Hollis jest ze mną tak samo długo jak Duran Duran. Wychowałam się na ich muzyce, na ich wrażliwości, przepięknych kompozycjach i mądrych tekstach. Nawet gdy już nie nagrywali, ta muzyka była nadal częścią mojego życia. Słuchałam często i zawsze z wielką przyjemnością. To było jak balsam na pokręcony, powichrowany i chaotyczny świat wokół mnie. Na tę przestrzeń, na którą nie mam najmniejszego wpływu, a która mnie otacza bez względu na to czy chcę, czy też nie. Na całe zło, które dociera do mnie pod różnymi postaciami i przypomina o tym, że jest. Niestety, od cywilizacji musiałabym uciec chyba na inną planetę, bo nawet w najdalszych zakątkach Ziemi są już telefony komórkowe i dostęp do tzw. "wiedzy ogólnej". Podobno w ciągu jednej doby, dociera do nas tyle bodźców, co do człowieka żyjącego w średniowieczu w ciągu całego jego życia. To nie jest normalne. To jest naprawdę planeta wariatów.
Mark Hollis nigdy nie był wybitnym wokalistą, ale miał bardzo charakterystyczny, przejmujący wokal. Spiewał bez manieryzmów, wydziwiania i zbędnych dodatków. Jego utwory były prawdziwe, przejmujące i szczere. Nie było w tym żadnej lipy i wydziwiania pod publiczkę. I myślę, że ludzie właśnie za to najbardziej pokochali Talk Talk i samego Hollisa. Nawet na pierwszej płycie, która miała być swoistą przepustką do show buzinesu, oprócz skocznych piosenek, (bo takie tam musiały być) usłyszymy utwory wybitne i piękne.
Zupełnie niedawno stworzyłam na tym blogu top 15 pięknych, ale zapomnianych kawałów z lat 80-tych i Talk Talk było u mnie bardzo wysoko. Zawsze będzie, bo Hollis to jeden z najzdolniejszych i najbardziej wrażliwych artystów dekady lat 80-tych.
Siedzę teraz i słucham tych wszystkich utworów stworzonych w tamtym okresie i ryczę. Najzwyczajniej na świecie. Jak po stracie przyjaciela. Muzyka Talk Talk zostanie ze mną na zawsze, chociaż wiosna już nigdy nie będzie taka sama... Nigdy. Będę bardzo tęsknić....
Na pożegnanie Tomorrow started.
..."Don't look back until you've tried. With time you'll endlessly arrive
outside of use, with just tomorrow starting..."
![]() |
| James Marsh art. Autor wszystkich okładek płyt Talk Talk. Myślicie, że to Lennon? |
![]() | |
| czy aby na pewno ? |
wtorek, 19 lutego 2019
Duran Duran i ja. Dekada czwarta. Część 1.
![]() |
| Gosia, Nikola i Melka. Koncert Duran Duran Wrocław 2012. |
4 dekada!!!! Do roboty, bo pisania mnóstwo.
Chyba powinnam zacząć od tego, że w 2010 roku, zimą ukazał się jeden z najlepszych albumów ever Duran Duran- "All You Need Is Now". Wprawdzie promujący ten krążek singiel mnie osobiście nie powalił, ale za to cała reszta utworów już zdecydowanie TAK!!! Producentem tej płyty został młody Mark Ronson, (tak, ten sam, który wypromował Amy Winehouse i teraz szaleje w studiach na całym świecie z najlepszymi gwiazdami pop) który wychował się na muzyce Duranów. Przypomniał im co leżało u podstawy ich twórczości, jakie mieli brzmienie na początku tworzenia muzyki i chłopaki z Duran Duran złapali nowy wiatr w żagle. Zaprosili 2 wokalistki-Kelis i Anę Matronic ze Scisors Sisters i powstała fantastyczna płyta!!! W moim osobistym rankingu na pewno plasuje się w pierwszej trójce. Jakby stare durany odmłodnieli o 30 lat!!!!Swietne kompozycje, doskonałe aranżacje i dobre teksty. Fajnie. Po prostu kapitalnie!!!!
A jeszcze w lutym 2011 roku Piotr Stelmach zorganizował w swojej audycji "Myśliwiecka3/5/7" Top 20 utworów Duran Duran według słuchaczy, w której oczywiście forumowicze i nie tylko, wzięli udział. W moim przypadku, głosowała cała rodzina i można było wysłać 5 swoich typów z całego okresu twórczego Duran Duran, również związanego z Arcadią czy TPS. Dodatkowo można było biorąc udział w tej audycji i wysyłając maile, wygrać płytę z AYNIN i ja taką płytę wygrałam, a żeby było śmieszniej wygrała ją także moja Marcela. Wysyłała maila do Stelmacha o tym, jaką ma pofisiowaną matkę, a on to przeczytał na antenie. Za chwilę to samo zrobiła Gocha, która dołożyła swoje 3 grosze i on to też przeczytał, a ja pękałam z dumy, jakie mam duranowe i sprytne dzieciaki :) Tylko, że Stelmach pomyślał, że ta matka, to są 2 różne osoby. Co cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że matka jest tylko jedna.
Trójkowy TOP 20 w audycji u Stelki wyglądał tak:
poniedziałek, 14 stycznia 2019
Wielka Orkiestra Swiątecznej Pomocy- unikat na skalę galaktyki.
Wczoraj byliśmy z Mariem, Gosią i jej Bartkiem na basenie, a potem na obiedzie w fajnej, starej karczmie z XVIII wieku, gdzie dają doskonale jeść. Wracaliśmy do domu w świetnych humorach, a ja po drodze zaczęłam się zastanawiać, o czym mam napisać nowego posta na blogu, bo czas jest najwyższy. Bartek szybciutko rzucił- "Niech pani napisze o Orkiestrze Owsiaka."- "E tam o Orkiestrze, przecież wszystko już o Orkiestrze zostało napisane..." A pół godziny później okazało się, że jednak nie... I że życie napisało najgorszy scenariusz jaki w ogóle można sobie wyobrazić.
niedziela, 30 grudnia 2018
Egipt- kraj kontrastów.
Strasznie dawno niczego konkretnego na tym blogu nie napisałam. Czas tradycyjnie zapierdziela bez pamięci, a grudzień ma najkrótsze dni w roku, więc dodatkowo odechciewa się wszystkiego.
Jeszcze w sierpniu znaleźliśmy fajną ofertę wylotu do Hurhgady i postanowiliśmy, że właśnie w grudniu polecimy sobie po słońce do Egiptu, żeby chociaż trochę przedłużyć lato i nałapać luxów. Czego jak czego, ale akurat słońca to oni mają pod dostatkiem. Słońca i piachu na pustyni :)
W okolicach 2010 roku, odnosiłam wrażenie, że chyba połowa Polaków jest lub za moment będzie w Egipcie, no ale nie my. Nastało wtedy w Polsce prawdziwe egipskie szaleństwo. My braliśmy pod uwagę wtedy inne kierunki, więc Egipt był dla nas krainą nieznaną. Kilka lat temu terroryści zrobili z turystyką w tym olbrzymim kraju najprawdziwszą miazgę i naprawdę zachodziła obawa, że nie jest tam najbezpieczniej, chociaż od 2016 roku jakby cisza. W ubiegłym roku do Egiptu wybrała się Aga (mama Xawerego) i stwierdziła, że nie ma się czego bać, bo w hotelu jest bezpiecznie. No dobra w hotelu, ale my nie mieliśmy najmniejszego zamiaru całego tygodnia spędzić w hotelu. Co to, to nie!!! Nas interesowały egipskie zabytki, ale nie piramidy, tylko Luxor!!!!
Różnie ludzie o tym Egipcie opowiadali, ale oczywiście najlepiej jest się przekonać o tym samemu. No i wyściubić dupsko poza resort. Jest ryzyko? E tam... (to pisałam jeszcze kilka dni temu!!!)
środa, 5 grudnia 2018
TOP 15- piękne, ale zapomniane piosenki z lat 80-tych.
Skoro zrobiłam TOP o wampirach, postanowiłam pójść za ciosem i przypomnieć piękne, ale moim zdaniem zapomniane utwory z lat 80-tych. Mam ich w głowie całe mnóstwo, więc ta 15-tka, to nawet nie jest procent z tego, co chciałabym przypomnieć sobie i Wam, ale nie mam już specjalnie czasu, bo zaraz lecimy na krótkie wakacje, więc na szybko, co mi tylko do głowy wpadło.
Już kiedyś pisałam, że lata 80-te są traktowane bardzo jednowymiarowo- kicz, kolorowe szmatki, chłopaki z tlenionymi włosami, proste rytmy, albo pierze z usteczkami w błyszczykach... Generalnie nic specjalnego.
No to ja udowodnię, że to były lata bardzo specjalne i muzycznie wartościowe.
Mam nadzieję, że choć trochę odczaruje ten mit i przypomnę lub w ogóle posłuchacie po raz pierwszy fantastycznych kawałków, mocno, ale to mocno zakurzonych i zapomnianych. Do roboty. Aha, żeby posłuchać tych wszystkich fajnych utworów, wyłącznie muzę z tła.
Oczywiście zaczynam od końca.
















