poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Zamek Grodziec- Dolny Śląsk 2017. No i Bebe naturalnie.
Ale lipny ten sierpień w pisanie!! Chyba najgorszy miesiąc ever! Lipa po całości, ale to był czas przyjmowania gości i wyjazdów na wycieczki, plus wylot do Szkocji, więc działo się. I może teraz jest napisane niewiele, ale za to jesienią dam do pieca he, he... Chociaż już wiem, że wrzesień też będzie zawalony, ale mam wtedy urlop, więc zobaczymy.
No dobra, wracamy do Bebika i kolejnej atrakcji na naszym turystycznym szlaku.
Tego dnia byliśmy już w Kliczkowie i Gościszowie. Plany mieliśmy ambitniejsze, ale jak to w życiu, czasu za mało, więc postanowiliśmy wjechać tylko do pałacu w Brunowie, który znajduje się po drodze na zamek Grodziec.
wtorek, 15 sierpnia 2017
Zamek Kliczków, dwór Gościszów- Dolny Śląsk, czyli Bebe 2017 :)
No jestem, jestem, ale zaganiana. Strasznie dawno nie pisałam. Strasznie!
Jak wskazuje tytuł posta, zawitała znowu Bebe na Dolnośląskie ziemie. Już myślałam, że nie przyjedzie, bo jej mama poważnie się pochorowała, ale dziewczyna znalazła opiekę w postaci rodzeństwa i udało jej się wbić do nas chociaż na weekend.
Od dawna czaiłam się na zamek Kliczków. Koński zamek. Jest tam nawet cmentarz dla koni, chociaż wyobrażałam go sobie nieco inaczej. Skoro nadarzyła się okazja pokazania Bebe tej budowli, ruszyliśmy w tamtym kierunku.
czwartek, 27 lipca 2017
100 postów i 100 tysięcy wyświetleń
No i zleciało!!! Kilka dni temu strzeliło 100 tysięcy wyświetleń, a poprzedni post okazał się tym setnym, ale jakoś nie miałam ani siły, ani czasu żeby to pozytywnie skomentować. Super, fajnie, dzięki :) TO naprawdę bardzo, bardzo miłe, gdy wchodzi się na statystykę, a tam taki obrazek :)
sobota, 22 lipca 2017
Jeden krok nad przepaścią....
Nawet nie wiem od czego zacząć. Stało się i właściwie nic nie wskazuje na to, że woskowa kukła zwana Adrianem, któremu się wydaje, że jest prezydentem wszystkich Polaków, zawetuje te haniebne ustawy dotyczące Sądu Najwyższego. Ludzie poszli pod jego chałupę na Helu, a on nawet nie raczył do nich wyjść i porozmawiać. Tzw. minister Błaszczak, zwany domofonem, coś bredzi o spacerujących turystach przed sejmem i pałacem prezydenckim, a tam w czwartek były po prostu tłumy Polaków!!! Wrocław, Katowice, Łodź i wiele innych miast w Polsce pokazało swoje niezadowolenie!!!Jeszcze inny dupek, który reprezentuje PIS w senacie o nazwisku Bonkowski, nazwał protestujących upiorami bolszewickimi, ubeckimi wdowami i oczadzonymi, pożytecznymi idiotami... Tak, moi państwo. To jest teraz język senatorski. Taki normal. A, jest jeszcze moja ulubienica- panna (stara) Krystyna P. Ona ma już listę ludzi, których PIS ma zamiar w standardach nowego prawa wsadzać do więzienia. Sporządzała ją zapewne pożerając kolejną porcję kebaba, bo ona bez żarcia publicznego w salach parlamentarnych traci na wartości. No, ale taka lista istnieje i panna Krystyna już ją częściowo upubliczniła.
I to się naprawdę dzieje na naszych oczach.
piątek, 14 lipca 2017
Zupa pieczarkowo-serowa.
Dzisiaj przepis na zupę, która ma 6 milionów kalorii. Albo coś koło tego (nie sprawdzałam).
Oczywiście przepis prosty i łatwy w wykonaniu, a zupka smaczna.
Kiedyś robiłam ją z boczkiem, ale wtedy miała jeszcze więcej tych nieszczęsnych kalorii, więc boczek odpuściłam. Ta zupa zawsze kojarzy mi się z wakacjami, kiedy to przyjeżdżała do nas moja nastoletnia chrześnica Magda i to ona, jako pierwsza ugotowała nam taką zupinę. Oczywiście w międzyczasie przepis ewoluował. Myślę, że z pożytkiem dla jedzących, a zwłaszcza ich wątroby.
niedziela, 9 lipca 2017
Na pałace!!!
No tak, jak zwykle obsuwa z pisaniem, bo przecież jak mi coś do łba strzeli, to klękajcie narody. Zaczęłam tu kilka małych remoncików i ewidentnie czasu brakuje. Ale o tym napiszę następnym razem, jak trochę się sytuacja wyklaruje, bo póki co: łomatkoicórko, ratunku!
Dzisiaj napiszę o miejscowej wycieczce w najbliższe okolice. Zalew Mietkowski i wiochy dookoła. Sprawdziłam- praktycznie w każdej jest pałac (czytaj ruiny). Te pałace mieliśmy pozwiedzać z Magdą i Jankiem z Wrocławia, ale Magda podobnie jak ja, właśnie zaczęła remonty.
Tydzień temu ja jeszcze żadnych remontów nie planowałam, więc zabraliśmy Misia w teczkę (znany psi podróżnik samochodowy) i ruszyliśmy w stronę Wrocławia. Mietków i zalew od którego wzięła się nazwa jest 18 kilometrów od Świdnicy. Rzut kamieniem. Pogoda super wycieczkowa, chociaż z tendencją deszczową.
wtorek, 27 czerwca 2017
Krewetki z makaronem
Szybki przepis na krewetki z makaronem. Oczywiście dla tych, którzy krewetki lubią i konsumują.
Osobiście BARDZO lubię owoce morza, a zwłaszcza te malutkie skorupiaki. Są pożywne, niskokaloryczne i bardzo smaczne. Przepis na te krewetki udostępniła mi Bea z Warszawy, a ja go trochę przekomponowałam po swojemu.
sobota, 24 czerwca 2017
Książki. Part 1.
Pamiętacie swoją pierwszą książkę? Bo ja pamiętam, chociaż to nie była książka, tylko mała, kwadratowa i chuda książeczka o zajączku, który uratował się przed wielką powodzią na liściu kapusty i pływał nim jak statkiem po wzburzonej wodzie. Bardzo mi tego zajączka było szkoda, że takie nieszczęście go spotkało, że ta ulewa i mokry bidul zamiast zajadać tę kapustkę, musiał ratować swoje małe, puchate życie. Miałam wtedy około 4 lat i o ile pamiętam książeczka była wydana nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia z cyklu "Poczytaj mi mamo". Jaki tytuł miała moja książeczka nie wiem, szukałam po internetach, ale albo znajdowałam przepis na pasztet z zająca, albo gołąbki zrobione z kapusty. Lipa kompletna. Książeczek z tej serii było zatrzęsienie i w każdym kiosku RUCHU można było kupić je za grosze. Małe, a cieszyło.
czwartek, 15 czerwca 2017
Korfu część 3 i ostatnia....
Najwyższa pora rozstać się z piękną wyspą Korfu, ale wcześniej pokażę Wam jeszcze kilka fotek z cudownych i zjawiskowych miejsc.
Na pierwszy ogień pójdzie bizantyjski zamek Angelokastro. Wybudowany na stożkowatym wzgórzu niedaleko Paleokastritsy. Dojazd do zamku bardzo wąskimi drogami i krętymi serpentynami.W jednej z wiosek po drodze światła, gdzie sporo się czeka. Wioseczka stoi przy bardzo wąskiej drodze, gdzie za nic na świecie 2 samochody nie maja prawa się minąć. Wjeżdżamy cały czas do góry i cały czas zakręty po 180 stopni. W głowie może się zakręcić. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy małym sklepiku z miejscowymi specjałami. Kupiliśmy pyszną oliwę, miejscowe wino i jako prezenty likier z kumkwata. Podobno jest to typowy dla Korfu wyrób alkoholowy. A czym jest kumkwat?To taka maleńka pomarańczka, kwaśna jak ocet siedmiu złodziei (przynajmniej te, które my zerwaliśmy z drzewka, ale może to po prostu nie sezon?)
Po drodze sporo turystów pieszych. Podziwiam takich ludzi- w upale, kurzu, upoceni z plecakami i siłą woli maszerowali pod górę. Pewnie też do zamku.
sobota, 3 czerwca 2017
Obcy- decydujące rozstanie.
Od razu napiszę, że kocham, uwielbiam filmy Ridleya Scotta. Praktycznie w większości zakochałam się w nich od pierwszej sceny (pomijam G.I Jane, chociaż dobrze, że taki film o babie w jednostkach specjalnych powstał, ale Demi Moore raczej z lekkim przegięciem. Zwłaszcza na końcu... (Chyba pomysłu zabrakło, bo zapachniało gniotem). Ale to wypadek przy pracy.
środa, 24 maja 2017
Korfu 2017- zwiedzamy śladami Jamesa Bonda.
Gdyby ktoś zapytał mnie z jakimi kolorami kojarzy mi się wyspa Korfu, to z pewnością byłby to błękit, zieleń i biel. Błękit we wszystkich jego odcieniach: od leciutko niebieskawego, poprzez wszelkiej urody lazury, aż do głębokich turkusów i granatów. Cała gama koloru blue!Zieleń też nie ustępuje, zwłaszcza teraz w maju, kiedy wszystko dodatkowo pięknie kwitnie. Podobno jest to najbardziej zielona wyspa grecka, o czym osobiście miałam okazję się przekonać. A biel? Wiadomo....chmury, żagle, promy...dmuchawce, latawce, wiatr.
Ostatnim razem pisałam o tym jak to w resorcie bywało, a teraz trochę o wycieczkach.
czwartek, 18 maja 2017
Tula, you look so old, czyli Korfu 2017 :)
Ale do brzegu... Nigdy nie byłam w Grecji. Wiele osób mi polecało, ale jakoś nie było po drodze.
wtorek, 2 maja 2017
Klasztor Benedyktynów w Broumowie
Mieszkam tak bardzo niedaleko od tego miejsca, że aż wstyd jest mi się przyznać, że na jego ślad trafiłam dopiero rok temu. I to zupełnie przez przypadek!!! Byliśmy na jakimś obiedzie w Czechach (przejście graniczne w Mezimesti) i wracając wjechaliśmy jak zwykle na zakupy po jakieś piwo i inne czeskie smakołyki. Mario kupował, a ja się kręciłam i aż jęknęłam, gdy na ścianie zobaczyłam pocztówkę z wnętrzem jakiegoś obiektu sakralnego. Zapytałam od razu sprzedawcę GDZIE to cudo jest? (Czesi przygraniczni doskonale rozumieją i rozmawiają po polsku) i usłyszałam, że to tutaj zaraz, niedaleko, bo w Broumowie!!!
Broumov to niewielkie miasto, jakieś 10 kilometrów od polsko-czeskiej granicy.
Broumov to niewielkie miasto, jakieś 10 kilometrów od polsko-czeskiej granicy.
niedziela, 23 kwietnia 2017
Duran Duran i ja. Dekada czwarta ...
W 2010 roku mieliśmy sporo przecieków o nowej płycie Duranów. Wiedzieliśmy, że mają nowego producenta- Marca Ronsona- (tego od najsłynniejszej płyty Ami Winehouse "Back to black") i który na dodatek był i jest nadal, wielkim miłośnikiem duranowej twórczości. Nie szukali gdzieś po malinach i właściwie samo się stało. On ich znalazł. Ronson najwyraźniej zaprzyjaźnił się z chłopakami i już w 2008 roku zagrał z nimi niewielki koncert dla korporacji Smirnoff. Byliśmy zachwyceni!
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
Zjawisko Korteza.
Kortez, czyli tak naprawdę Łukasz Federkiewicz. Prosty, skromny, przeciętny, ale tylko na pierwszy rzut oka, bo gdy zaczyna śpiewać dzieje się jakaś magia. Występuje zjawisko fonetyczno-przestrzenne. Czas zatrzymuje się w miejscu i czy nam się to podoba, czy nie, jesteśmy pod "wpływem" :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














