wtorek, 26 stycznia 2016

Mały Miś, czyli piesek rządzi i dzieli :)

Dzisiaj piesek pierwszy raz zareagował na imię Miś. To i tak cud, skoro tylko ja tak go nazywam- Mario woła na niego Cielę, a dziewczyny nazywają go Bej (WTF???). Na spacerze zawołałam głośno -Misiu chodź, a ten mały brzydal przyleciał na swoich grubych, krótkich nóżkach z rozwianymi uszami :) Aż mi serce zmiękło :) Miś pasuje akuratnie.

niedziela, 24 stycznia 2016

Duran Duran i ja .Dekada pierwsza.


Nie bardzo wiem jak mam napisać tego posta. 34 lata bycia fanką Duran Duran to nie w kij dmuchał i jak to wszystko opisać słowami? Zobaczymy :)
Pamiętam dokładnie kiedy pierwszy raz zobaczyłam chłopaków z Birmingham. To był październik 1982 roku, a ja miałam niecałe 15 lat i 2 krótkie warkocze. Gdzieś na świecie ludzie słuchali płyty RIO, o której nie miałam wtedy zielonego pojęcia....
Poszłam tego dnia do swojej koleżanki z podstawówki Iwony, zwanej potocznie Ciamajdą, z którą lubiłyśmy przeglądać kolorowe gazety i rozwiązywać krzyżówki. Tak kiedyś młodzież spędzała swój wolny czas :)

niedziela, 17 stycznia 2016

Co słonko Bebe na Dolnym Śląsku widziało część 3.


Nowy rok w toku, a ja zaczęłam zaniedbywać słowo pisane na tym blogu. Czas powrócić do wędrówek Bebe po Dolnym Śląsku.
Oprócz majestatycznego Książa mamy w okolicy jeszcze jeden zamek- położony w Zagórzu Śląskim, nad jeziorem Bystrzyckim- Zamek Grodno.
O ile sobie przypominam, Bebe była tam ze mną ze 2 razy (w samym zamku, bo w Zagórzu jeszcze przy okazji)
 Podczas swojej pierwszej bytności, zabrałam ją tam razem z chrześnicą Madzią, a za drugim razem wspólnie z dziewczynami z Warszawy, Beatą i Anulą.

Jak widać dziewczyny doskonale przygotowane do zwiedzania i chodzenia po górach- klapki i sandałki w pełnej krasie :) Ale dały radę wdrapać się na górę Choinę ( 450 m.n.p.m) i pozwiedzać zamek.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

David Bowie....


Jeszcze w piątek na swojej facebookowej tablicy zamieściłam jak co roku zresztą, serdeczne życzenia dla szanownego jubilata... I także w piątek obejrzałam nowy teledysk Bowiego - Lazarus, który co tu dużo gadać- przeraził mnie na śmierć. Facet tam umierał, wychudzony, siwy, pomarszczony, zżerany przez chorobę, z którą ewidentnie przegrywał. Ale ja nie wiedziałam tego  w piątek. Nie wiedziałam, że to PRAWDA!!!.Bowie umierał naprawdę na tym teledysku! W ogóle nie wiedziałam, że jakaś choroba? Przecież David Bowie to kolorowy ptak, kameleon, facet o tysiącu twarzy- tacy ludzie nie umierają. A przynajmniej nie powinni.... ale po obejrzeniu tego video coś zostało z tyłu mojej głowy i mówiło- nie jest dobrze.



A dzisiaj rano wiadomość jak z horroru. David Bowie po 18 miesięcznej walce z chorobą nowotworową zmarł.

sobota, 9 stycznia 2016

Najpiękniejsze filmy świata - FISHER KING.

Czym jest dla was Święty Graal? Kielichem z którego Chrystus pił wino podczas ostatniej wieczerzy? Naczyniem, do którego spływała krew Jezusa umierającego na krzyżu? A może według teorii Dana Browna to królewska krew, linia spadkobierców Chrystusa, ponieważ oprócz tego, że został on uznany za Boga w ciele człowieka, był także normalnym mężczyzną i począł dziecko z Maria Magdaleną?
A może Święty Graal to tylko misja do wykonania, nierealna mrzonka, która od wieków pochłaniała wyobraźnię poszukiwaczy przygód, marzycieli, pisarzy i artystów wszelkiej maści?
Święty Graal w Fisher Kingu to opowieść na miarę Nowego Yorku na początku lat 90-tych :)

Jego twórcą jest  Terry Gilliam znany z grupy komików Monty Python. Gilliam, zrobił z nimi już 1975 roku film o Świętym Graalu właśnie. "Monty Python i Święty Graal" stworzony przez Anglików, to film  kompletnie porąbany i absurdalny, opowiadający o Królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu w jedyny, niepowtarzalny i niedorzeczny sposób. Humor na najwyższym poziomie, choć nie dla wszystkich. Zresztą serdecznie polecam, bo ubaw jest po pachy, a wiele  scen z tego filmu jest po  prostu kultowych. Ilekroć oglądam ryczę ze śmiechu.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

2015 - podsumowanie.


2015 odszedł sobie w siną dal. Jaki był? Ogólnie raczej dobry. Nie spotkały mnie żadne kataklizmy, ani nieszczęścia z których nie dałoby się wyjść, lub które sprawiłyby, że życie straciłoby sens. Był umiarkowany, ale chyba wolę lata umiarkowane, niż jakieś wściekle szalone, po których zapominam jak się nazywam.

środa, 30 grudnia 2015

Ratujemy krowę, czyli wegeteriańskie hamburgery i makaron pesto :)


Dzisiaj szybciutko 2 sprawdzone przepisy wegetariańskie.
Pierwszy z nich to wegetariańskie hamburgery. Wegetariańskie, ponieważ nie ma w nich grama zmielonej  krowy. Są za to pyszne, nasze polskie, czerwone buraki ćwikłowe. Że nie smakują tak dobrze jak mięso???
A próbowaliście?
Gdy usłyszałam, że można z buraków zrobić hamburgery strzeliłam minę z gatunku -"chyba mi to przez gardło nie przejdzie", ale pomyślałam, że właściwie dlaczego nie? Przecież lubię buraki. O tym przepisie powiedziała mi któraś z moich córek wegetarianek  i spytała, czy bym nie zrobiła ? W sumie co mi szkodzi? Oczywiście zrobiłam po swojemu.

niedziela, 27 grudnia 2015

GWIEZDNE WOJNY- PRZEBUDZENIE MOCY!!!!


Oglądając 3 pierwsze części Gwiezdnych Wojen w latach 80-tych bardzo ubolewałam, że Lucas zaczął od środka, bo pewnie nigdy nie dane mi będzie obejrzeć ani tego co było wcześniej, ani tym bardziej tego co nastąpiło potem, a bardzo chciałam wiedzieć jakie było ogólne zamierzenie? Jak potoczą się losy bohaterów. Czy w ogóle Lucas ma na tyle wyobraźni, żeby ogarnąć aż 9 filmów???
   Lubię, gdy życie mnie zaskakuje. Pozytywnie!!!!

środa, 23 grudnia 2015

Szczeniak w domu, czyli dom wariatów.


Stało się. W domu po raz kolejny jest szczeniak. Tym razem dużo mniejszy niż nasza Aki, bo matka pół york (z tym, że większa), a tatuś nieznany. Urodził się jeden, tłusty bąbel. Strasznie śmieszny.
Marcela pokazała mi go na FB w piątek po południu. Od razu się nie zgodziłam, bo wiem co znaczy szkodnik w domu. Ale piesek niby jest w prezencie dla babci Danki. Już widzę jak moja matka biega za szczeniakiem i ściera po nim siuśki i zgarnia częste kupale (bo jak wiadomo co ma wlot, ten ma też wylot najczęściej) i leci z nim  na spacery.
A psinka je często ...Właściwie chyba częściej jednak robi kupę niż je... Tak z obserwacji :)
No ale co tam zdanie matki, skoro córka wie lepiej i na pewno babcia pokocha psinkę z jego laniem, odkupianiem i gryzieniem co popadnie.
W piątek Marcela i Gośka pojechały "tylko zobaczyć " pieska... Przyjechały oczywiście z kundelkiem.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Co słonko Bebe na Dolnym Śląsku widziało 2 :)


   Ostatnio wspominałam, że w 2011 miałam w czasie wakacji kumulację gości, wiec Bebika (przypominam, że to  przedstawicielka Warmii i Mazur) no  i moje ulubione Warszawianki (Mazowsze tadam!!!), Beatę i Anię
Ponieważ nie wszyscy lubią biegać po górach lub szlajać  po ruinach, wymyśliliśmy z Mariem spływ pontonem po przełomie Bardzkim. Dziewczyny przyklasnęły, bo takich rzeczy jeszcze nie robiły.

środa, 16 grudnia 2015

Plus 45 czy minus 50??? Czyli jak godnie dojrzewać i nie zwariować :)

W sobotę kolejne urodziny... KOLEJNE!!!! Dopiero co w 40 stopniowym upale perlisty pot spływał mi po tyłku, a dzisiaj mamy najkrótsze i najpaskudniejsze dni w całym roku. Grudzień! Miesiąc w którym moja  mama, Danuśka wydała mnie na świat 48 lat temu. Małego, kudłatego pulpeta. Właściwie znowu zaczynam przypominać pulpeta, więc może po prostu czas zatacza koło? (hy, hy, hy)

sobota, 12 grudnia 2015

Bóg, honor, ojczyzna....


Zastanawiałam się, czy w ogóle poruszać na moim w sumie zabawowym blogu takie tematy jak Bóg i nasza narodowa religia? Jednak po obejrzeniu filmiku z kolejnej miesięcznicy smoleńskiej po prostu muszę to z siebie wywalić, bo  obrazki spod krzyża smoleńskiego  sprawiają, że wstyd mi za to, że mieszkam w TAKIEJ POLSCE. Zaraz mi ktoś tu napisze, że jak mi się nie podoba to mam wypierdalać. Nie podoba mi się, a jak się temu komuś nie podoba to co ja piszę, to niech sam wypierdala (nauczyłam się takich odzywek na facebooku od prawdziwych Polaków!!!) Póki co, to mimo wszystko wolny kraj, chociaż nie wiem jak długo jeszcze? Jestem przerażona tym co wyprawia pewien mały człowieczek z kotem, razem ze swoja partią nieszczęśliwych, zakompleksionych i chorych na władzę ludzików...




wtorek, 8 grudnia 2015

Co słonko Bebe na Dolnym Śląsku widziało :)


Bebe poznałam po koncercie Duran Duran w 2006 roku w Warszawie. Chudzinka z Warmii i Mazur. Sympatyczna, ale konkretna. Nawet nie wiem skąd wziął się pomysł, żeby nas odwiedziła na Dolnym Śląsku, ale pewnie zaprosiłam. Zawsze wszystkich tutaj zapraszam, z tym, że większość chyba myśli, że to tylko kurtuazja z mojej strony i jaja sobie robię :)
 Bebe  zachowała się intuicyjnie i przyjechała tłukąc się całą noc przez Polskę. Też całą. Nie pamiętam tylko który to był  rok, ale czy to ma jakieś znaczenie? Od kilku lat przyjeżdża regularnie w czasie wakacji, zazwyczaj na tydzień, a ja ganiam ją po Dolnym Śląsku i nazywam to zwiedzaniem :) Ile to było razy? Też nie wiem - 6? Pamiętam, że raz wygrał z DŚ wyjazd do Hiszpanii, ale od tamtej pory jest to już tradycja - Warmia i Mazury w postaci Bebe na DŚ w letnie dni  rulez :)  W tym roku Bebe  nawet zabrała siostrzeńca Daniela...

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Najpiękniejsze filmy świata: Duża Ryba

Na świecie są tysiące przepięknych i wzruszających filmów, jednak w moim przypadku na pudle od lat zostają te same. 3 fantastyczne filmy, które  mają w sobie elementy działające na wszystkie moje zmysły. Płaczę, śmieję się, wzruszam, współczuję, dziwię jak dziecko i co najważniejsze - zawsze chcę do nich wracać. 3 reżyserów z zupełnie z innych światów, a jednak wiele ich łączy....

 Opowiem wam o 3 filmach, które kocham.

Numer 3- Big Fish, czyli DUŻA RYBA


Pewnie wszyscy znają filmy Tima Burtona. To bardzo specyficzny reżyser, zafiksowany na punkcie śmierci, zgnilizny, czarnego humoru i koszmaru. Jednak w przypadku "Dużej ryby" jest nieco inaczej.
Film jest promienny i kolorowy! Burton lubi opowiadać bajki dla dorosłych i w tym przypadku jest dokładnie tak samo.
"Big Fish" to  bajka  wyjątkowo wzruszająca, pełna przedziwnych, niejednokrotnie pokracznych   bohaterów takich jak olbrzym, wiedźma czy dyrektor cyrku. Opowieść trochę mroczna i bagienna, ale  równocześnie  niezwykle optymistyczna i radosna w przesłaniu.

czwartek, 3 grudnia 2015

Kuchnia.... intuicyjna :) (+ przepis na pyszną pizze)


Lubię gotować, ale nie codziennie. Czasami  żartuję, że idę zapytać facebooka co dziś na obiad (jest taka aplikacja :), bo w głowie pustka. Musi być szybko, smacznie, niezbyt drogo  i posiłek powinien być w miarę zdrowy (chociaż jak wiadomo niezdrowe zazwyczaj jest smaczniejsze). Staram się gotować właśnie zgodnie z tymi 4 zasadami. Dodatkową wartością jest różnorodność.... Ale bądź tu mądry poeto!!!