poniedziałek, 22 lutego 2021

Katering Babette

 

Ostatnie dwa lata tworzyła się koncepcja Cateringu Babette. W końcu kuchnia może ruszyć i chcemy zająć się tym, na co czekaliśmy od początku - gotowaniem, z głową, wyczuciem i sensem. 💛🧡💚

DETOKS OWOCOWO-WARZYWNY 🍎🥦
Możesz zadbać o swoje zdrowie, decydując się na oczyszczenie organizmu w najbliższy naturze sposób – za pomocą świeżych warzyw i owoców. Jest to dieta w czasie której organizm odzyskuje siłę, witalność i uruchamia procesy samoodnowy.
Podczas przygotowywania posiłków wykorzystujemy tylko warzywa i owoce. Ponieważ dieta stawia pewne ograniczenia, dbamy o smak i różnorodność posiłków, aby detoks mógł być również przyjemnością. W naszym cateringu znajdziesz domowe kiszonki, zakwasy, soki wyciskane w wyciskarkach wolnoobrotowych, organiczne ziołowe napary i herbaty. 🥕🥒
Jakość warzyw i owoców jest kluczowa, ponieważ stanowią bazę diety i to właśnie one mają odżywić i zregenerować organizm. Dlatego w naszym cateringu przed przygotowywaniem posiłków pozbywamy się resztek pestycydów i innych zanieczyszczeń, a część warzyw pochodzi z upraw ekologicznych.
Jeżeli masz jakiekolwiek pytania lub wątpliwości, skontaktuj się z nami. Możesz liczyć na bardzo indywidualne i elastyczne podejście (zarówno w kontekście preferencji smakowych jak i alergii pokarmowych). Jeżeli potrzebujesz konsultacji żywieniowej, możemy doradzić wybór zaufanego dietetyka. Przed podjęciem detoksu w celach zdrowotnych zalecamy również kontakt z lekarzem.

piątek, 5 lutego 2021

Back to the 80 II. Grzałki TOP 20.


 Ponad rok temu popełniłam posta o zapomnianych, ale pięknych utworach z lat 80-tych, który jak widzę, cieszy się powodzeniem cały czas i bez przerwy, więc może pora na grzałki? Wprawdzie nie będą to super grzałki heavy metalowe, ani nawet mocno rockowe w stylu "The Pretender" kapeli Foo Fighters, czy "The Bitter End" Placebo, ale mają swój potencjał energetyczny i mam nadzieję, że moje propozycje tej zimy trochę Was rozgrzeją i kolejny raz uświadomią, jak bardzo ciekawe i nieoczywiste muzycznie były lata 80-te. Tradycyjnie wybór oraz kolejność utworów jest jak najbardziej subiektywny i wymyślony w całości przeze mnie. No to co, pogrzejemy się trochę?

Uwaga- linki z youtube nie działają na komórkach, (nie mam pojęcia dlaczego) więc jeśli ktoś chce posłuchać, to tylko na kompie.

wtorek, 3 listopada 2020

Pandemiczny zlot Fanów Duran Duran 2020- Jaśminowy Gaj pod Inowrocławiem, czyli Dystans i Dezynfekcja....

 

Ktoś mnie zapytał, czy to naturalne pozy... Oczywiście, to widać.

Udało się, udało!!!! Chociaż niewiele wskazywało na fakt, że w tym roku zlecimy się chociaż w niewielkim gronie. Jednak chcieć, to móc!!!!  Pomimo przeciwności losu, małej frekwencji, niesprzyjającej pogody, braku koncertów, braku nowej płyty, a nawet w pewnym momencie braku miejscówki, chęć zobaczenia się jak co roku na jeden weekend -zwyciężyła!!!!!. I stało się to oczywiście we wrześniu.

Adaś z Monią ogarnęli najpierw jakiś pensjonat, który nie wypalił, by po tygodniu znaleźć kolejne 3, z czego wybraliśmy "Jaśminowy Gaj" tuż pod Inowrocławiem. Głównym kryterium była fajna i kontaktowa właścicielka oraz miejsce odosobnienia, zarówno nas, jako grupy specjalnej troski, od reszty społeczeństwa jak i vice versa. To drugie zwłaszcza. 

wtorek, 29 września 2020

Piosenki filmowe TOP 16


Dzisiaj 2 w 1, czyli piosenki filmowe.  Oczywiście jak to bywa w moim zwyczaju, nie pójdę po bardzo  łatwych i znanych ścieżkach kinowych, ale tradycyjnie zaproponuję coś z zupełnie innej beczki. Od razu piszę, że w tym poście odpuszczam musicale i filmy dla dzieci, a także pozarzynane na śmierć utwory z Dirty Dancing, Top Gun czy Tytanica. Nie ma mowy. Rzygam fiołkami jak słyszę She's like the wind, czy Take my Breath away. Niewątpliwie są to ładne utwory, tysiące osób je uwielbia i dałoby się za Patricka Swayze posiekać siekierami, jednak ja ich już słuchać nie jestem w stanie. Wiek moi mili, wiek... nie tylko tych filmów, ale przede wszystkim mój. 🙉 Dostaję wysypki przy pierwszych nutach. Wysypki i nerwowego tiku. Nic nie poradzę.
Filmy, o których będą pisać, to nie tylko wielkie hiciory, ale też filmu niszowe, które dzisiaj już właściwie trudno zobaczyć. Jeżeli nie wszystkie znacie, to poszperajcie, bo zachęcam do ich obejrzenia i wsłuchania się w piosenki, które za moment przedstawię. Oczywiście wybór jest subiektywny, a na jego wpływ miały wspomnienia związane z usłyszeniem tychże piosenek. I oceniałam piosenki, a nie filmy!!!To ważne! Gotowi? Start!

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Adrian, czyli o tym, że bycie przyzwoitym się nie opłaca....

Jestem, jestem. Nadal żyję, nie zapadłam na złość niektórym na koronawirusa, mam się świetnie, tylko tradycyjnie nie mam czasu. Zaniedbałam tego bloga, ale już odgruzowuję. Mam rozpaprany inny temat (miejscowy), ale pomimo domu wariatów, pandemii i teoretycznego końca świata "trwa kampania prezydencka", więc Adrianowi nie odpuszczę i poświęcę chwilkę na podsumowanie jego tzw. prezydentury. Ha, jak to w ogóle brzmi? Prezydentura Adriana?



5 lat temu ludzie od kampanii Komorowskiego spieprzyli po całości, więc nie było wielkiego zdziwienia, że wygrał ten wymuskany "profesor (ha, ha) z Krakowa. Polacy po dosyć miałkiej i spokojnej prezydenturze Bronisława myśliwego, zagłosowali w ilości 8 milionów na niejakiego Adriana. Prawnika. Doktora podobno. Ha, ha... teraz jak o tym pomyślę, to pusty śmiech mnie ogarnia. 8 milionów to jest akurat elektorat PIS. Jest ich mniej więcej taka ilość. W ostatnich wyborach do parlamentu zagłosowali w tej samej ilości na swoich ludzi pod przywództwem dziamgającego dziada. W sumie przegrali, bo opozycja, bez Konfederacji dostała o milion głosów więcej, więc  sporo, ale ordynacji nie przeskoczysz. Nadal rządzą i niszczą Polskę, chociaż odebrano im senat. Obesrałek Karczewski nie może się z tym cały czas pogodzić. Jak on dziamgoli, jak płacze, jakiego dziada bez honoru z siebie robi, to obrzydzenie patrzeć. No, ale taki to już człowieczyna. Słów szkoda, a ja mam odruchy wymiotne.

poniedziałek, 30 marca 2020

Discover this cover, czyli stare piosenki w nowych odsłonach. TOP 15.

właściwie takie samo, tylko, że inne.
Przyznam szerze, że temat coverów muzycznych chodzi za mną już od dłuższego czasu, ale wiecznie odkładałam go w nieskończoność, aż do teraz. Dzisiaj proszę państwa post o muzycznych kawałkach, które zostały przerobione. Jak wiadomo, cover w swojej idei powinien być zupełnie inny od oryginału, więc postaram się wygrzebać te, moim zdaniem najlepsze i najbardziej ciekawe, które często odstają od pierwowzoru, a czasami są nawet nierozpoznawalne...  A bywa, że lepsze. Gdy byłam dzieckiem, w czasach Komuny, mieliśmy podobne ubrania, zabawki, buty, piórniki do szkoły i wtedy mówiło się-o, mam takie samo, tylko że inne. A więc proszę państwa- takie samo, tylko że inne ...Nich zabrzmi.

niedziela, 16 lutego 2020

Gwiezdne Wojny- Skywaker. Odrodzenie i..... pożegnanie.

Witam w 2020 roku!!!! Wieki mnie nie było, ale widzę po statystykach, ze blog ma się dobrze. Dziękuję bardzo, że czytacie. To miłe i budujące.
Miałam kilka pomysłów na pierwszego tegorocznego posta, ale wygrał temat filmowy, czyli ostatnia z części sagi Gwiezdne Wojny- Skywalker- Odrodzenie. No pięknie się stało, że doczekałam tej premiery. Gdy oglądałam pierwsze 3 części w latach 80-tych, naprawdę było mało prawdopodobne, że powstaną kolejne i te opowiadające o czasach sprzed Luke'a i Lei, jak i te opowiadające o czasach po wywaleniu w powietrze (w kosmos raczej) drugiej Gwiazdy Smierci. A jednak stało się!!!!Pod koniec grudnia zasiadłam w kinie w oczekiwaniu na koniec sagi, ale wcześniej oczywiście obejrzałam w necie wszelkie zajawki dotyczące ostatniej części. Bardzo to było tajemnicze.
Nie będę streszczać całego filmu, bo przecież nie o to chodzi, raczej odniosę się do samego pomysłu zakończenia gwiezdnej historii z miłością i wojną w tle.
Reżyserię powierzono po raz drugi w tej serii JJ. Abramsowi, który znany jest  głównie ze scenariusza do Armaggedonu, serialu LOST oraz nowych pomysłów kontynuacji Mission Impossible, Star Treka (jakoś nigdy nie byłam fanką) oraz właśnie do ostatnich produkcji związanych z Gwiezdnymi Wojnami. "Przebudzenie Mocy" to w całości jego koncepcja, przy "Ostatnim Jedi" był tylko producentem, a teraz znowu ubrał wszystko w swoje szatki i pomysły. No i bardzo dobrze, bo akurat należę do tej grupy osób, której  ostatnie części bardzo się podobały.

niedziela, 22 grudnia 2019

Duran Duran i Lebońskie duety!!!!!

 Jeżeli śpiewać to nie indywidualnie, jeżeli śpiewać to tylko we dwóch.... Wiem, leciało inaczej, ale tak mi się skojarzyło. Dzisiaj będzie o duetach wokalnych mojego ulubionego śpiewaka Simona le Bon. Właściwie miało być w ogóle o duetach, bo temat piękny, ale jak zaczęłam szperać, to okazało się, że nasz Le Bon w duetach jest prawie tak dobry jak Sting... W ilości znaczy. Naprawdę jest w czym wybierać.
Przedstawię 10 moim zdaniem najfajniejszych le Bońskich dubli zarówno z dziewczynami jak i chłopakami. So, let's go :)

niedziela, 1 grudnia 2019

MIś, psia kostka :) Opowiadanie dla dzieci.

fot. Tomasz Ostrowski





Cześć, jestem Miś i wcale nie jestem niedźwiadkiem, tylko psiakiem!!! Nie jestem mały, ani nie jestem duży. Mam kilka łapek (nie wiem ile, bo potrafię liczyć tylko do dwóch). Mam też klapnięte uszka, długi, kudłaty ogonek, strasznie dużo gęstego, rudawego futerka i oczy jak czarne guziki. Aha, mam jeszcze coś fantastycznego i to się nazywa nos!!! I to jest nie byle jaki nos, bo to jest wąchacz, który mówi mi kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Co jest smaczne, a co wcale nie. Z kim mogę się bawić, a z kim raczej nie powinienem. Taki nos to jest prawdziwy skarb, a zwłaszcza ten mój! Mój nos jest najbardziej super! A tak poza tym, chyba jestem takim psiakiem jak inne, ale moja Pani mówi jeszcze, że mam bardzo mały rozumek. A przecież rozumek mam całkiem spory, tylko, że jestem głuptasem.
Dużo rozumiem i sporo potrafię, ale nie będę się tym przechwalał, niech sobie myślą, że rozumek mam  jak orzeszek. Wcale mi to nie przeszkadza. Potrafię na przykład podawać łapkę. Te przednie na zmianę nawet. I piątkę też potrafię przybić jak trzeba. I umiem pięknie poprosić o smaczny kąsek stojąc na tylnych łapkach. A jak Pani mówi – siad- to siadam i to dosyć chętnie. Ale mój numer popisowy to turlanie się po podłodze. Wszyscy się wtedy śmieją i biją mi brawo. Dostaję wtedy moje ulubione chrupki, które zjadam z wielkim smakiem. A ludzie się śmieją. No i kto tu ma mały rozumek? 


wtorek, 26 listopada 2019

Tomek B.- addendum :)

Tomek w swojej sypialni, pełnej szafek wyklejonych wspomnieniami. Po lewej, na zdjęciu mniej więcej po środku- Ciamajda, Fatma i moja.
Naprawdę miałam już o Tomku nic nie publikować. NIC, bo wydaje mi się, że wszystko zostało powiedziane, napisane, pokazane, wybebeszone i wywnioskowane i ludzie mają w tej chwili pełny obraz Tomka. Naprawdę niewiele mam do dodania do tego, co już napisałam 4 lata wcześniej. Jednak o dopisanie kilku słów na temat książki Pana Wiesława Weissa -"Tomasz Beksiński- Portret Prawdziwy" poprosił mnie czytelnik tego bloga, niejaki Kamyk. Podobno kiedyś obiecałam, że coś o tej książce napiszę, więc słowo się rzekło. Dzisiaj jest 26 listopada, kolejne urodziny Beksy. 61. Zdecydowanie wole tę datę, niż Wigilię 1999.

niedziela, 3 listopada 2019

Zlot Fanów Duran Duran- Sokołowsko 2019

Jej, jak było fajnie!!! Jej! Właśnie niedawno strzelił miesiąc od tego zlotu. MIESIAC!!!! No ja nie wiem kiedy, jak i właściwie po co tak szybko. Jedyna nadzieja w tym, że skoro w takim tempie ten czas popyla, to za moment znowu się spotkamy, z tym, że znowu o rok starsi.
W tym roku zlot miał być jakoś u mnie na Dolnym, ale to nie tak do końca było wiadomo. Mieliśmy do wyboru albo cudowne Rudawy Janowickie, albo "krzyżackie" miasto Toruń. Nigdy nie byłam, więc nie wiem co tam takiego krzyżackiego, ale może kiedyś przy okazji jakiegoś zlotu zaliczę i te piękne okolice. Yas jako nasza kronikarka twierdzi, że my już tam w okolicy byliśmy, ale ja nie pamiętam kiedy. Musiałabym ogarnąć na mapie, który zlot był niedaleko Torunia i dlaczego my tam nie zajechaliśmy? Póki co, nie mam czasu. Posta piszę.

czwartek, 17 października 2019

Rudy, jesienny kot... Bemol.

W poniedziałek był piękny, jesienny dzień. Temperatura 25 stopni, lekki wiaterek, zero chmurek. Cudny dzień pełen żółci, czerwieni i rudości. W niedzielę były wybory do sejmu i senatu. Wygrał PIS, chociaż nie do końca, ale nie będę o tym pisać, bo to rozległy temat na osobny post. Dzisiaj napiszę o naszym  Bemolu, kocurze w kolorach jesieni, który właśnie tego pięknego dnia odszedł za Tęczowy Most i już nie wróci.
O Bemolu pisałam już kiedyś tutaj https://boxfullofhoney.blogspot.com/2016/02/koty-trzy.html?spref=fb&fbclid=IwAR3vro8_lCeX0YybeCg0-aI1K4AtQC967_kqvNWgLvwpM4UdGYebU8Ciecc
Wtedy był jeszcze pełnym werwy, dużym i zadowolonym kocurem, naprawdę urodziwym, o wielkich ślepiach i złotym futerku.
Bemol zwany przez nas Rudym po prostu, specjalnie nie zwracał na nas uwagi. Lubił pospać i pojeść, jak większość kocurów. Trafił do nas jako już zupełnie dojrzały osobnik, więc zabawy nie były mu w głowie. Bawił się raz, może dwa odkąd sięgam pamięcią. To po prostu nie były jego klimaty.Nigdy tez nic nie upolował. Od tego były kocie dziewczyny.



niedziela, 29 września 2019

Raz, dwa, trzy suweren patrzy.


Dzisiaj będzie politycznie, chociaż tak naprawdę nawet nie wiem od czego zacząć, bo syfu w ciągu tych ostatnich 4 lat było tak wiele, że obawiam się mocno o długość tego posta. Ale postaram się podsumować co ważniejsze wydarzenia, a zacznę od końca i od swojego podwórka czyli DS.
Kandydatem do sejmu RP z ramienia PIS z miasta Wałbrzych jest niejaki pan Dworczyk. Kolega Warszawiak, z imienia kolejny Misio, przywieziony do nas w teczce za zasługi, usytuowany na miejscu pierwszym pisowskiej listy. Cała trasa pomiędzy Swidnicą, a Wałbrzychem wylepiona facjatą tejże persony, w towarzystwie innych zasłużonych, świadomych praw i obowiązków, uczciwych i wypindrowanych na fociach aparatczyków PIS-u. Wszyscy gładolicy, nażelowani i uśmiechnięci z dystansem, bo co ludzie powiedzą, jak będą gęby szczerzyć w szczerym uśmiechu do suwerena? Prawdziwa promenada, a właściwie dworczykada.

środa, 18 września 2019

Deliciosa Barcelona

Nareszcie zasiadłam do tego posta. Wieki to trwało, ale oto jestem i zaczynam opowieść o Barcelonie i generalnie o Katalonii, a jest o czym, bo region i jego stolica są naprawdę fascynujące i przepiękne.
Barcelona była przez nas już odkładana od jakiegoś czasu, aż któregoś pięknego dnia zajrzałam sobie na loty nie do samej Barcelony, ale do oddalonej o około 100 kilometrów Girony. I proszę bardzo - bilety są ogólnie dostępne i na dodatek w przyzwoitej cenie. Szybka decyzja i jeszcze konsultacja z Puszaszkami, czy chcą? I klamka zapadła. Lot zaklepany na końcówkę maja, zarezerwowany samochód, bo stwierdziliśmy, że to będzie dla nas najwygodniejsza opcja. Zostały noclegi- pierwsza noc w hostelu- trudno. Kolejna w jakiejś miejscowości o kilkanaście kilometrów od samej Barcy, potem 3 noclegi u Enrique z Airbnb, też w okolicach Barcelony, a już 2 ostatnie w Gironie. 7 dni w Katalonii. Cudownie!

niedziela, 18 sierpnia 2019

MIdge Ure live- Bolesławiec 16.08.2019

Miałam pisać o Barcelonie i okolicach, mam nawet rozbabrany ten post, ale stała się rzecz nadzwyczajna i fantastyczna!!!! Okazało się, że w Bolesławcu na Swięcie Ceramiki ma wystąpić Midge Ure- ex wokalista Ultravox, współtwórca Band Aid, kompozytor, autor tekstów, producent i niesamowity muzyk. Omal tego koncertu nie przegapiłam, ale Madzia z Wrocławia na ostatnim grillu sprzedała mi tę niesamowitą wiadomość, a jeśli chodzi o tego wokalistę, to mnie 2 razy pytać nie trzeba. Strasznie się ucieszyłam!!! Bolesławiec nie jest tak daleko, więc koncert  był jak najbardziej w zasięgu ręki. Na dodatek zupełnie za darmo. Wprawdzie nie przepadam za niebiletowanymi koncertami typu festyn, bo tam zawsze jakaś zbiorówka ludzi z przypadku, ale to przecież Midge Ure. TEN MIDGE URE!!!! Więc co tam Barcelona. Jeszcze o niej napiszę, a póki co na szybko i na ciepło- MIdge Ure. Szkot.