To nieprawdopodobne jak czas szybko popyla!!!Dopiero co pisałam o zlocie fanów Duranów w Biskupinie (9 października 2016 :), a już prawie upłynął miesiąc od zlotu w Miedzywodziu!!! Miesiąc!!!!
Nie ogarniam. Po prostu.
Dlaczego Międzywodzie? A któż to raczy wiedzieć? Tak wypadło, że może w tym roku Zachodniopomorskie? Tam się jeszcze nie zlatywaliśmy.
piątek, 13 października 2017
poniedziałek, 9 października 2017
Kraina w kratkę, czyli Szkocja 2017 :)
![]() |
| Scotsman- autor Ron O'Donell |
wtorek, 26 września 2017
Co mnie k#@*a podkusiło?
Znacie to uczucie? Tego małego czorta, który nagina naszą niezłomną wolę i zamiast leżeć pod czereśnią na hamaku z drinkiem z palemką i czytać książki, dokonujemy jakichś czynów niezgodnych z naturą i zdrowym rozsądkiem??? Tak było tego lata w moim przypadku.
wtorek, 19 września 2017
Ziemia Kłodzka jak świat cały.
Nie wierzycie? Naprawdę można tu znaleźć zakątki z całego świata. Zwłaszcza teraz, gdy w Kłodzku powstał park miniatur Minieuroland. Czaiłam się na tę atrakcję od 2 lat i w końcu nadarzyła się okazja. Po paru latach nieobecności przyjechały do nas w końcu nasze znajome z Warszawy Beata i Ania. Zastanawiałam się, co jeszcze mogę im na Dolnym Śląsku pokazać i od razu w głowie zaświtał mi pomysł z Kłodzkiem. W ubiegłym roku czołgałam po Kłodzku Bebe i Daniela, ale to było przy okazji zwiedzania Srebrnej Góry i jej wielkiego fortu, więc tylko to Kłodzko przelecieliśmy. W tym roku mieliśmy dużo więcej czasu.
wtorek, 5 września 2017
Friends of mine...
Miałam najpierw pisać o Kotlinie Kłodzkiej, potem o Szkocji, w pamięci mam też post o skomplikowanej nazwie "Co mnie k#$%a podkusiło" i o tym wszystkim oczywiście napiszę, ale najpierw kilka słów o naszej 25-tej rocznicy ślubu.
Rocznicę mieliśmy 8 sierpnia (jak co roku zresztą), ale w sierpniu większość naszych znajomych i przyjaciół wyjechała na wakacje. Wymyśliłam więc, że w sumie nie czas jest najważniejszy, a nasi goście i przestawiłam imprezę rocznicową na 2 września. Nie miało być żadnej pompy, ale normalne spotkanie i biesiadowanie. Znalazłam lokal, gdzie na pięterku mogliśmy sobie gadać, a na parterze odbywały się tańce. Ale o tym za moment.
Rocznicę mieliśmy 8 sierpnia (jak co roku zresztą), ale w sierpniu większość naszych znajomych i przyjaciół wyjechała na wakacje. Wymyśliłam więc, że w sumie nie czas jest najważniejszy, a nasi goście i przestawiłam imprezę rocznicową na 2 września. Nie miało być żadnej pompy, ale normalne spotkanie i biesiadowanie. Znalazłam lokal, gdzie na pięterku mogliśmy sobie gadać, a na parterze odbywały się tańce. Ale o tym za moment.
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Zamek Grodziec- Dolny Śląsk 2017. No i Bebe naturalnie.
Ale lipny ten sierpień w pisanie!! Chyba najgorszy miesiąc ever! Lipa po całości, ale to był czas przyjmowania gości i wyjazdów na wycieczki, plus wylot do Szkocji, więc działo się. I może teraz jest napisane niewiele, ale za to jesienią dam do pieca he, he... Chociaż już wiem, że wrzesień też będzie zawalony, ale mam wtedy urlop, więc zobaczymy.
No dobra, wracamy do Bebika i kolejnej atrakcji na naszym turystycznym szlaku.
Tego dnia byliśmy już w Kliczkowie i Gościszowie. Plany mieliśmy ambitniejsze, ale jak to w życiu, czasu za mało, więc postanowiliśmy wjechać tylko do pałacu w Brunowie, który znajduje się po drodze na zamek Grodziec.
wtorek, 15 sierpnia 2017
Zamek Kliczków, dwór Gościszów- Dolny Śląsk, czyli Bebe 2017 :)
No jestem, jestem, ale zaganiana. Strasznie dawno nie pisałam. Strasznie!
Jak wskazuje tytuł posta, zawitała znowu Bebe na Dolnośląskie ziemie. Już myślałam, że nie przyjedzie, bo jej mama poważnie się pochorowała, ale dziewczyna znalazła opiekę w postaci rodzeństwa i udało jej się wbić do nas chociaż na weekend.
Od dawna czaiłam się na zamek Kliczków. Koński zamek. Jest tam nawet cmentarz dla koni, chociaż wyobrażałam go sobie nieco inaczej. Skoro nadarzyła się okazja pokazania Bebe tej budowli, ruszyliśmy w tamtym kierunku.
czwartek, 27 lipca 2017
100 postów i 100 tysięcy wyświetleń
No i zleciało!!! Kilka dni temu strzeliło 100 tysięcy wyświetleń, a poprzedni post okazał się tym setnym, ale jakoś nie miałam ani siły, ani czasu żeby to pozytywnie skomentować. Super, fajnie, dzięki :) TO naprawdę bardzo, bardzo miłe, gdy wchodzi się na statystykę, a tam taki obrazek :)
sobota, 22 lipca 2017
Jeden krok nad przepaścią....
Nawet nie wiem od czego zacząć. Stało się i właściwie nic nie wskazuje na to, że woskowa kukła zwana Adrianem, któremu się wydaje, że jest prezydentem wszystkich Polaków, zawetuje te haniebne ustawy dotyczące Sądu Najwyższego. Ludzie poszli pod jego chałupę na Helu, a on nawet nie raczył do nich wyjść i porozmawiać. Tzw. minister Błaszczak, zwany domofonem, coś bredzi o spacerujących turystach przed sejmem i pałacem prezydenckim, a tam w czwartek były po prostu tłumy Polaków!!! Wrocław, Katowice, Łodź i wiele innych miast w Polsce pokazało swoje niezadowolenie!!!Jeszcze inny dupek, który reprezentuje PIS w senacie o nazwisku Bonkowski, nazwał protestujących upiorami bolszewickimi, ubeckimi wdowami i oczadzonymi, pożytecznymi idiotami... Tak, moi państwo. To jest teraz język senatorski. Taki normal. A, jest jeszcze moja ulubienica- panna (stara) Krystyna P. Ona ma już listę ludzi, których PIS ma zamiar w standardach nowego prawa wsadzać do więzienia. Sporządzała ją zapewne pożerając kolejną porcję kebaba, bo ona bez żarcia publicznego w salach parlamentarnych traci na wartości. No, ale taka lista istnieje i panna Krystyna już ją częściowo upubliczniła.
I to się naprawdę dzieje na naszych oczach.
piątek, 14 lipca 2017
Zupa pieczarkowo-serowa.
Dzisiaj przepis na zupę, która ma 6 milionów kalorii. Albo coś koło tego (nie sprawdzałam).
Oczywiście przepis prosty i łatwy w wykonaniu, a zupka smaczna.
Kiedyś robiłam ją z boczkiem, ale wtedy miała jeszcze więcej tych nieszczęsnych kalorii, więc boczek odpuściłam. Ta zupa zawsze kojarzy mi się z wakacjami, kiedy to przyjeżdżała do nas moja nastoletnia chrześnica Magda i to ona, jako pierwsza ugotowała nam taką zupinę. Oczywiście w międzyczasie przepis ewoluował. Myślę, że z pożytkiem dla jedzących, a zwłaszcza ich wątroby.
niedziela, 9 lipca 2017
Na pałace!!!
No tak, jak zwykle obsuwa z pisaniem, bo przecież jak mi coś do łba strzeli, to klękajcie narody. Zaczęłam tu kilka małych remoncików i ewidentnie czasu brakuje. Ale o tym napiszę następnym razem, jak trochę się sytuacja wyklaruje, bo póki co: łomatkoicórko, ratunku!
Dzisiaj napiszę o miejscowej wycieczce w najbliższe okolice. Zalew Mietkowski i wiochy dookoła. Sprawdziłam- praktycznie w każdej jest pałac (czytaj ruiny). Te pałace mieliśmy pozwiedzać z Magdą i Jankiem z Wrocławia, ale Magda podobnie jak ja, właśnie zaczęła remonty.
Tydzień temu ja jeszcze żadnych remontów nie planowałam, więc zabraliśmy Misia w teczkę (znany psi podróżnik samochodowy) i ruszyliśmy w stronę Wrocławia. Mietków i zalew od którego wzięła się nazwa jest 18 kilometrów od Świdnicy. Rzut kamieniem. Pogoda super wycieczkowa, chociaż z tendencją deszczową.
wtorek, 27 czerwca 2017
Krewetki z makaronem
Szybki przepis na krewetki z makaronem. Oczywiście dla tych, którzy krewetki lubią i konsumują.
Osobiście BARDZO lubię owoce morza, a zwłaszcza te malutkie skorupiaki. Są pożywne, niskokaloryczne i bardzo smaczne. Przepis na te krewetki udostępniła mi Bea z Warszawy, a ja go trochę przekomponowałam po swojemu.
sobota, 24 czerwca 2017
Książki. Part 1.
Pamiętacie swoją pierwszą książkę? Bo ja pamiętam, chociaż to nie była książka, tylko mała, kwadratowa i chuda książeczka o zajączku, który uratował się przed wielką powodzią na liściu kapusty i pływał nim jak statkiem po wzburzonej wodzie. Bardzo mi tego zajączka było szkoda, że takie nieszczęście go spotkało, że ta ulewa i mokry bidul zamiast zajadać tę kapustkę, musiał ratować swoje małe, puchate życie. Miałam wtedy około 4 lat i o ile pamiętam książeczka była wydana nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia z cyklu "Poczytaj mi mamo". Jaki tytuł miała moja książeczka nie wiem, szukałam po internetach, ale albo znajdowałam przepis na pasztet z zająca, albo gołąbki zrobione z kapusty. Lipa kompletna. Książeczek z tej serii było zatrzęsienie i w każdym kiosku RUCHU można było kupić je za grosze. Małe, a cieszyło.
czwartek, 15 czerwca 2017
Korfu część 3 i ostatnia....
Najwyższa pora rozstać się z piękną wyspą Korfu, ale wcześniej pokażę Wam jeszcze kilka fotek z cudownych i zjawiskowych miejsc.
Na pierwszy ogień pójdzie bizantyjski zamek Angelokastro. Wybudowany na stożkowatym wzgórzu niedaleko Paleokastritsy. Dojazd do zamku bardzo wąskimi drogami i krętymi serpentynami.W jednej z wiosek po drodze światła, gdzie sporo się czeka. Wioseczka stoi przy bardzo wąskiej drodze, gdzie za nic na świecie 2 samochody nie maja prawa się minąć. Wjeżdżamy cały czas do góry i cały czas zakręty po 180 stopni. W głowie może się zakręcić. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy małym sklepiku z miejscowymi specjałami. Kupiliśmy pyszną oliwę, miejscowe wino i jako prezenty likier z kumkwata. Podobno jest to typowy dla Korfu wyrób alkoholowy. A czym jest kumkwat?To taka maleńka pomarańczka, kwaśna jak ocet siedmiu złodziei (przynajmniej te, które my zerwaliśmy z drzewka, ale może to po prostu nie sezon?)
Po drodze sporo turystów pieszych. Podziwiam takich ludzi- w upale, kurzu, upoceni z plecakami i siłą woli maszerowali pod górę. Pewnie też do zamku.
sobota, 3 czerwca 2017
Obcy- decydujące rozstanie.
Od razu napiszę, że kocham, uwielbiam filmy Ridleya Scotta. Praktycznie w większości zakochałam się w nich od pierwszej sceny (pomijam G.I Jane, chociaż dobrze, że taki film o babie w jednostkach specjalnych powstał, ale Demi Moore raczej z lekkim przegięciem. Zwłaszcza na końcu... (Chyba pomysłu zabrakło, bo zapachniało gniotem). Ale to wypadek przy pracy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













