 |
| Dustin Hoffman w filmie "Maratończyk"... |
Generalnie nie boję się dentysty. Dbam o zęby i gdy tylko coś się dzieje, od razu biegnę i naprawiam co się da. Tym razem się nie dało.
Podczas zażerania kubełka w KFC poczułam jak pęka mi lewa, dolna siódemka. Ząb był leczony kanałowo, więc nie bolało, ale poczułam dyskomfort. SZLAG JASNY!!!!
Pobiegłam do dentysty innego niż zwykle, bo mój normalny dentysta zajęty na najbliższe 2 tygodnie. Zadzwoniłam do ludzi z polecenia. Wizyta- pani powiedziała mi to, co już sama wiedziałam i kazała zrobić prześwietlenie całej szczęki. Pobiegłam na RTG i zrobiłam prześwietlenie, a zaraz potem z powrotem do dentysty. Nie widać w którym miejscu to pęknięcie, ale ząb najprawdopodobniej do wyjazdu. Jasna cholera!!! Rodzeństwo dentystów (to z polecenia) stwierdziło, że można to pięknie zmostkować, ale najpierw muszę wyrwać dziada. Oni raczej nie wyrywają (nie wiem jaka przyczyna) ale polecili mi starszego dentystę z dużym doświadczeniem, który zrobi to jak Bozia przykazała. Zadzwoniłam. Odebrała starsza pani (słychać po głosie, że bardzo starsza) i umówiłam się na wizytę. W centrum miasta, w starej kamienicy, gabinet jak z lat 70-tych. Siadłam na fotel. Pan doktor (leciwy) obejrzał, pogrzebał i rozgmerał zęba wyciągając z niego wypełnienie po czym kazał przyjść jutro na usunięcie, bo to będzie operacyjna sprawa. Ząb pękł po przekątnej na głębokości korzenia... łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Zadrżałam!!!!! Co tu jest operacyjnego- złapać i wyrwać. Koniec pieśni. Już kiedyś moja dentystka mi zęba rwała, dokładnie siódemkę po prawej stronie i jakoś to poszło. Pobolało 2 dni i było po sprawie. No dobra, jak mus to mus.