Jestem trochę przerażona tym jak bardzo zaniedbałam tego bloga, ale doprawdy cały mój mózg był pochłonięty Hochbergami, Daisy, Barokiem i jeden szlak wie jeszcze czym... ogólnie Zamek Książ i okolice. Miałam się uczyć i się uczyłam właśnie w czasie, który normalnie poświęcałam na bloga. Nawet gdy chciałam tutaj coś napisać, myślałam, że chyba mnie powaliło, bo jak to??? Nawet jak na 1 dzień odpuszczę to mnie obleją !!! A tego nie jest mało, bo historia zamku (700 lat), historia ostatniej rodziny na zamku, Baroki (7 sal do omówienia)- Adolf Hitler, strachy, czyli pomieszczenie, gdzie opowiadamy o Riese- tajemniczym mieście w Górach Sowich (być może podziemnej fabryce broni), trochę o Hochbergach w roli myśliwych, herby, obrazy, Bursztynowa Komnata, Daisy, Stary Książ, III piętro ze złotą salą, kilka słów o bibliotece i sala zamku Grodziec.... i na koniec podziemia. Półtora godziny od czasów Piastów do czasów II wojny Światowej...
wtorek, 22 marca 2016
Przedwiośnie :)
Jestem trochę przerażona tym jak bardzo zaniedbałam tego bloga, ale doprawdy cały mój mózg był pochłonięty Hochbergami, Daisy, Barokiem i jeden szlak wie jeszcze czym... ogólnie Zamek Książ i okolice. Miałam się uczyć i się uczyłam właśnie w czasie, który normalnie poświęcałam na bloga. Nawet gdy chciałam tutaj coś napisać, myślałam, że chyba mnie powaliło, bo jak to??? Nawet jak na 1 dzień odpuszczę to mnie obleją !!! A tego nie jest mało, bo historia zamku (700 lat), historia ostatniej rodziny na zamku, Baroki (7 sal do omówienia)- Adolf Hitler, strachy, czyli pomieszczenie, gdzie opowiadamy o Riese- tajemniczym mieście w Górach Sowich (być może podziemnej fabryce broni), trochę o Hochbergach w roli myśliwych, herby, obrazy, Bursztynowa Komnata, Daisy, Stary Książ, III piętro ze złotą salą, kilka słów o bibliotece i sala zamku Grodziec.... i na koniec podziemia. Półtora godziny od czasów Piastów do czasów II wojny Światowej...
poniedziałek, 29 lutego 2016
Zamek Książ - jest po czym chodzić
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale jestem lekko zalatana w związku ze szkoleniem na przewodnika turystycznego na zamku Książ.
Tak, udało mi się. Znalazłam się w grupie ok. 30 osób i jestem z tego powodu bardzo zadowolona... Póki co.
Poznałam już historię zamku, przeszłam 6 razy trasę turystyczną (docelowo 10 razy) z przeróżnymi przewodnikami trwającą ok. 90 minut, a w tę sobotę poznałam zamek od zupełnie innej strony.
Np. dowiedziałam się po raz pierwszy w życiu, że książański zamek ma całkiem sporą salę kinowo- teatralną, utworzoną na początku wieku XX z kaplicy zamkowej. Zresztą temat tych kaplic to ja muszę ogarnąć, bo już mi wychodzi, że były 3... a nawet nie wiem gdzie dokładnie. Pewnie nigdy w życiu nie trafiłabym na tę salę, gdyby nie to szkolenie. Chociaż sala jest także dostępna podczas tzw. nocnego zwiedzania, o czym napiszę później.
środa, 24 lutego 2016
Lico jak jagoda :)
Uwielbiam zdjęcie tej kobiety. Uwielbiam. Uśmiechnięta szczerze, spełniona, emanująca ciepłym błyskiem w oczach- twarz starszej pani. Kim ona jest? Nie mam pojęcia, ale to mój wzór do naśladowania :) Znalazłam to zdjęcie dobre kilkanaście lat temu w jakiejś babskiej gazecie, wycięłam i powiesiłam na lodówce. Wisiało dzielnie dobre parę lat, aż się trochę postrzępiło i musiałam je schować. Ostatnio robiłam jakieś przeglądy w szpargałach i odnalazłam to cudowne lico po raz kolejny. Ponieważ czasy są ciężkie, postanowiłam zrobić z twarzy tej cudownej kobiety swojego avatara na FB. Oj miałam ja przy okazji tego avatara sporo śmiechu, gdy np. dyskutowałam na stronie Gazety Wyborczej z jakimś prawdziwym Polakiem z łysą pałą , który nie mogąc sobie ze mną poradzić, poszedł na moje konto, na którym może sobie naprukać, bo jest dla matołów zablokowane. Zobaczył to zdjęcie i napisał mi w dyskusji GW- "Taka stara, a taka głupia"... Oplułam monitor ze śmiechu...Ponieważ wcześniej sama obejrzałam jego narodowy profil, odpisałam chłopaczynie, że tak naprawdę to na tym zdjęciu nie jestem ja...Bo ja jestem bardzo męskim brunetem z włochatą klatą i lubię łysych. Chcę mu szeptać do uszka same nieprzyzwoite wyrazy i całe życie szukałem takiego gościa jak on... Facet już się nie odezwał... i myślę, że zablokował swoje konto na 7 spustów....
Ale o czym ja to chciałam ?...A o pielęgnacji lica, chociaż nie znam się na tym aż tak dobrze, mam kilka patentów którymi mogę się podzielić
sobota, 20 lutego 2016
Koty trzy :)

wtorek, 16 lutego 2016
Co słonko Bebe na Dolnym Śląsku widziało część 4
Dzień coraz dłuższy. Powoli zbliża się sezon na zwiedzanie, ale póki co czas znowu powspominać. Dzisiaj wspomnienie wycieczki z Bebe i jej siostrzeńcem Danielem oraz moimi Puszaszkami- Gochą i jej chłopakiem Bartkiem, w Góry Stołowe.
Już dawno miałam zgarnąć Bebika w tamte rejony i jakoś nigdy nie starczało czasu, ale pod koniec sierpnia ubiegłego roku zapakowaliśmy się do mojego srebrnego szerszenia zwanego Oplem i pomknęliśmy w stronę Radkowa.
Jednak zanim Radków, po drodze Wambierzyce i tamtejsze obiekty sakralne.
Specjalnie nie przepadam za zwiedzaniem kościołów, zwłaszcza tych ociekających złotem i zdobieniami, ale ostatni raz byłam tam jeszcze w podstawówce z wycieczką, więc postanowiłam sobie przypomnieć co to za miejsce, a innym zaprezentować tę olbrzymią bazylikę i kalwarię.
czwartek, 11 lutego 2016
Mule w winie i kurczak na winie :)
Dzisiaj 2 naprawdę proste i błyskawiczne przepisy. Zdecydowanie bardzo smaczne :)
Jak wiecie lubię gotować, ale nie lubię spędzać nad tym gotowaniem wieków. Obydwa dania robi się krócej niż pół godziny.
poniedziałek, 8 lutego 2016
Duran Duran i ja. Dekada 2.
Ostatniego posta poświęconego Duranom zakończyłam w momencie wydania płyty podsumowującej dekadę lat 80-tych, ale byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie wspomniała o solowych próbach Johna Taylora i Andy'ego Taylora.
Johnowi poszło jakby lepiej, bo nagrał numer do filmu "9 i pól tygodnia" z Kim Basinger i jeszcze zupełnie przystojnym Mickeyem Rourke w roli głównej. Film okazał się hitem filmowym, a perwersyjny romans na ekranie okraszała doskonała ścieżka dźwiękowa, w tym "I Do what I Do" naszego Johna.
John specjalnie śpiewać nie umie, o czym zdążyłam się przekonać wielokrotnie, ale ma doskonałe wyczucie rytmu i potrafi komponować. Piosenka jest przyzwoita. Nadal słucham z przyjemnością. A i film lubię.
czwartek, 4 lutego 2016
Home alone :)
Dzisiaj sama w domu. SAMA!!!! Tak konkretnie i na cały dzień i noc :) Mario na spotkaniu firmowym w Łodzi, Marcela na polaroidach w Warszawie (być może w marcu wyjazd do Tokyo), a Gosia z Puszaszkiem (zięciuś) pojechali pod Łódź na castingi do fashionweeków....
niedziela, 31 stycznia 2016
Styczeń.
Zleciał ten styczeń migiem!! A przecież wcale krótkim miesiącem nie był.
Zaczął się niefortunnie, bo w tym roku w Sylwestra postanowiliśmy wejść na Świętą Górę Ślężę. Nigdy nie byłam, a wiele osób polecało. Właściwie dlaczego nie? Od strony Tąpadeł wchodzi się zupełnie przyzwoicie. Nie było śniegu, ani mrozu. Ruszyliśmy ze znajomymi ok.22 z hakiem, wraz z tłumem (!!!!) ludzi. TŁUMEM!!! Nie znoszę tłumów, ale co tam. Ten jeden raz nic mi się nie stanie. Gdzieś tak w połowie drogi pogotowie i widzimy, że reanimują faceta. Oj... cholera, to się gościu w kiepskim miejscu rozłożył...
Weszliśmy na szczyt praktycznie tuż przed północą. Ludzi 6 milionów, 4 miliony ognisk i jakiś amok. Jak zaczęli strzelać z petard i sztucznych ogni poczułam się jak w czasie okupacji ... Bez logiki, bez rozumu- każdy strzelał gdzie i jak popadnie. Jedna z petard uderzyła moją znajomą w brzuch. Na dodatek geniusze zabrali ze sobą psy na tę górę i biedne zwierzęta oszalały od tych wybuchów!!! Kto normalny zabiera zwierzęta na taką imprezę? Pomijam już fakt, że dzika zwierzyna leśna też pewnie co roku ma tam rock'n'rolla. Smród i dym z wystrzeliwanych petard wyciskał nam łzy z oczu. Jakieś piekło!!! Koszmar. Co za diabeł mnie podkusił, żeby wejść na tę Ślężę w Sylwestra? I po co? Żeby oberwać petardą w łeb, zryczeć się od smrodu i poobijać o masę ludzką. Zaczęliśmy schodzić na dół... Facet od reanimacji już był w plastikowym worku... W samochodzie zapłakana żona... Oj, niedobrze pomyślałam. Został jakiś niesmak.
W każdym razie mam nauczkę- jeśli ta góra, to najlepiej z małą grupą ludzi i w czasie pięknej pogody, bo jest rzeczywiście niezwykła, a widoki rozciągają się na cały Dolny Śląsk. No i obok jest jeszcze bardziej tajemnicza góra Radunia... Podobno kompas tam szaleje i ktoś widział UFO. Trzeba to sprawdzić :) :) :)
Zaczął się niefortunnie, bo w tym roku w Sylwestra postanowiliśmy wejść na Świętą Górę Ślężę. Nigdy nie byłam, a wiele osób polecało. Właściwie dlaczego nie? Od strony Tąpadeł wchodzi się zupełnie przyzwoicie. Nie było śniegu, ani mrozu. Ruszyliśmy ze znajomymi ok.22 z hakiem, wraz z tłumem (!!!!) ludzi. TŁUMEM!!! Nie znoszę tłumów, ale co tam. Ten jeden raz nic mi się nie stanie. Gdzieś tak w połowie drogi pogotowie i widzimy, że reanimują faceta. Oj... cholera, to się gościu w kiepskim miejscu rozłożył...
Weszliśmy na szczyt praktycznie tuż przed północą. Ludzi 6 milionów, 4 miliony ognisk i jakiś amok. Jak zaczęli strzelać z petard i sztucznych ogni poczułam się jak w czasie okupacji ... Bez logiki, bez rozumu- każdy strzelał gdzie i jak popadnie. Jedna z petard uderzyła moją znajomą w brzuch. Na dodatek geniusze zabrali ze sobą psy na tę górę i biedne zwierzęta oszalały od tych wybuchów!!! Kto normalny zabiera zwierzęta na taką imprezę? Pomijam już fakt, że dzika zwierzyna leśna też pewnie co roku ma tam rock'n'rolla. Smród i dym z wystrzeliwanych petard wyciskał nam łzy z oczu. Jakieś piekło!!! Koszmar. Co za diabeł mnie podkusił, żeby wejść na tę Ślężę w Sylwestra? I po co? Żeby oberwać petardą w łeb, zryczeć się od smrodu i poobijać o masę ludzką. Zaczęliśmy schodzić na dół... Facet od reanimacji już był w plastikowym worku... W samochodzie zapłakana żona... Oj, niedobrze pomyślałam. Został jakiś niesmak.
W każdym razie mam nauczkę- jeśli ta góra, to najlepiej z małą grupą ludzi i w czasie pięknej pogody, bo jest rzeczywiście niezwykła, a widoki rozciągają się na cały Dolny Śląsk. No i obok jest jeszcze bardziej tajemnicza góra Radunia... Podobno kompas tam szaleje i ktoś widział UFO. Trzeba to sprawdzić :) :) :)
wtorek, 26 stycznia 2016
Mały Miś, czyli piesek rządzi i dzieli :)
Dzisiaj piesek pierwszy raz zareagował na imię Miś. To i tak cud, skoro tylko ja tak go nazywam- Mario woła na niego Cielę, a dziewczyny nazywają go Bej (WTF???). Na spacerze zawołałam głośno -Misiu chodź, a ten mały brzydal przyleciał na swoich grubych, krótkich nóżkach z rozwianymi uszami :) Aż mi serce zmiękło :) Miś pasuje akuratnie.
niedziela, 24 stycznia 2016
Duran Duran i ja .Dekada pierwsza.
Nie bardzo wiem jak mam napisać tego posta. 34 lata bycia fanką Duran Duran to nie w kij dmuchał i jak to wszystko opisać słowami? Zobaczymy :)
Pamiętam dokładnie kiedy pierwszy raz zobaczyłam chłopaków z Birmingham. To był październik 1982 roku, a ja miałam niecałe 15 lat i 2 krótkie warkocze. Gdzieś na świecie ludzie słuchali płyty RIO, o której nie miałam wtedy zielonego pojęcia....
Poszłam tego dnia do swojej koleżanki z podstawówki Iwony, zwanej potocznie Ciamajdą, z którą lubiłyśmy przeglądać kolorowe gazety i rozwiązywać krzyżówki. Tak kiedyś młodzież spędzała swój wolny czas :)
niedziela, 17 stycznia 2016
Co słonko Bebe na Dolnym Śląsku widziało część 3.
Nowy rok w toku, a ja zaczęłam zaniedbywać słowo pisane na tym blogu. Czas powrócić do wędrówek Bebe po Dolnym Śląsku.
Oprócz majestatycznego Książa mamy w okolicy jeszcze jeden zamek- położony w Zagórzu Śląskim, nad jeziorem Bystrzyckim- Zamek Grodno.
O ile sobie przypominam, Bebe była tam ze mną ze 2 razy (w samym zamku, bo w Zagórzu jeszcze przy okazji)
Podczas swojej pierwszej bytności, zabrałam ją tam razem z chrześnicą Madzią, a za drugim razem wspólnie z dziewczynami z Warszawy, Beatą i Anulą.
Jak widać dziewczyny doskonale przygotowane do zwiedzania i chodzenia po górach- klapki i sandałki w pełnej krasie :) Ale dały radę wdrapać się na górę Choinę ( 450 m.n.p.m) i pozwiedzać zamek.
poniedziałek, 11 stycznia 2016
David Bowie....
Jeszcze w piątek na swojej facebookowej tablicy zamieściłam jak co roku zresztą, serdeczne życzenia dla szanownego jubilata... I także w piątek obejrzałam nowy teledysk Bowiego - Lazarus, który co tu dużo gadać- przeraził mnie na śmierć. Facet tam umierał, wychudzony, siwy, pomarszczony, zżerany przez chorobę, z którą ewidentnie przegrywał. Ale ja nie wiedziałam tego w piątek. Nie wiedziałam, że to PRAWDA!!!.Bowie umierał naprawdę na tym teledysku! W ogóle nie wiedziałam, że jakaś choroba? Przecież David Bowie to kolorowy ptak, kameleon, facet o tysiącu twarzy- tacy ludzie nie umierają. A przynajmniej nie powinni.... ale po obejrzeniu tego video coś zostało z tyłu mojej głowy i mówiło- nie jest dobrze.
A dzisiaj rano wiadomość jak z horroru. David Bowie po 18 miesięcznej walce z chorobą nowotworową zmarł.
sobota, 9 stycznia 2016
Najpiękniejsze filmy świata - FISHER KING.
Czym jest dla was Święty Graal? Kielichem z którego Chrystus pił wino podczas ostatniej wieczerzy? Naczyniem, do którego spływała krew Jezusa umierającego na krzyżu? A może według teorii Dana Browna to królewska krew, linia spadkobierców Chrystusa, ponieważ oprócz tego, że został on uznany za Boga w ciele człowieka, był także normalnym mężczyzną i począł dziecko z Maria Magdaleną?A może Święty Graal to tylko misja do wykonania, nierealna mrzonka, która od wieków pochłaniała wyobraźnię poszukiwaczy przygód, marzycieli, pisarzy i artystów wszelkiej maści?
Święty Graal w Fisher Kingu to opowieść na miarę Nowego Yorku na początku lat 90-tych :)
Jego twórcą jest Terry Gilliam znany z grupy komików Monty Python. Gilliam, zrobił z nimi już 1975 roku film o Świętym Graalu właśnie. "Monty Python i Święty Graal" stworzony przez Anglików, to film kompletnie porąbany i absurdalny, opowiadający o Królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu w jedyny, niepowtarzalny i niedorzeczny sposób. Humor na najwyższym poziomie, choć nie dla wszystkich. Zresztą serdecznie polecam, bo ubaw jest po pachy, a wiele scen z tego filmu jest po prostu kultowych. Ilekroć oglądam ryczę ze śmiechu.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
2015 - podsumowanie.
2015 odszedł sobie w siną dal. Jaki był? Ogólnie raczej dobry. Nie spotkały mnie żadne kataklizmy, ani nieszczęścia z których nie dałoby się wyjść, lub które sprawiłyby, że życie straciłoby sens. Był umiarkowany, ale chyba wolę lata umiarkowane, niż jakieś wściekle szalone, po których zapominam jak się nazywam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














